Dzień 1 (pon, 26.06.2023)
Elbląg - Górowo Iławeckie (150km)
Jeszcze przed Elblągiem za oknami pociągu mgła. Kiedy dojeżdżam na stację PKP niemrawo świeci już słońce, za to nad Starówką jest już błękitne niebo.
Jest 7:55. W oczekiwaniu na otwarcie Centrum Informacji Miejskiej (czynne od 8) krążę wokół Starego Miasta.
Kartka pocztowa wysłana do domu. Stanie się to codziennością podczas tej wyprawy. W punkcie informacji miejskiej otrzymuję darmowe materiały o GreenVelo. Pora ruszać w drogę.
Koło południa docieram do Zalewu Wiślanego.
Klimatyczna stacja benzynowa w Tolkmicku
Dziś potwornie gorąco.
Droga raz asfaltowa, raz piaszczysta, raz kamienista... Niebiesko - zielono - żółto. Lato.
Dzień 2 (wt, 27.06.2023)
Górowo Iławeckie - Pastwiska (131km)
Dzień zaczyna się deszczowo. Pada non stop do południa. Jadę. Z wielką ulgą docieram do Stoczka Klasztornego.
Wędruję korytarzami, po których kiedyś przechadzał się kard. Stefan Wyszyński. Docieram do jego celi. Nikt mi nie towarzyszy. Nikogo tutaj nie ma.
Przebieram zmoczone do suchego sznurowadła buty. Mam tylko sandałki i zimno się jedzie przy 12 stopniach C. W Bartoszycach zakupuję najtańsze "adidasy". Jazda w suchym obuwiu cieszy. Ale szybko przychodzi następna chmura. Dalej gdzieś na wsi jakaś babcia częstuje mnie truskawkami z pola. Jadę dalej, ale zaczyna znowu padać więc siadam na zadaszonym przystanku, gdzie zagaduje mnie podpity trochę wędkarz. Mówi nieskładnie, sepleni. Nie wdaję się w rozmowy. Mam inny dylemat - co z butami - jeśli pozostanę w nowych za kilka minut też będą mokre. Decyduje się spakować suche buty do reklamówki i do sakwy i założyć z powrotem mokrasy...
Siedzę na suchym przystanku.
Szukając pod wieczór noclegu dowiaduję się o agroturystyce w miejscowości Pastwiska. Jeszcze jeden skręt w lewo w kierunku Ogródków i zaraz będę na miejscu.
Ja
korzystam z węża z wodą i myję wszystko solidnie. Pani gospodyni
opowiada mi, że pochodzi z Suchego Lasu pod Poznaniem, mówi też że córka
która zajmuję się agroturystyką zaraz przyjedzie. Piję ciepłą herbatę i
zajadam się resztkami spożywki. Gdy przyjeżdża właścicielka chowam rower do magazynu zbożowego. Dowiaduję się,
że oprócz mnie jest jeszcze jakaś para, "ale oni, nie mieli już siły
czyścić dziś rowerów".
Dzień 3 (śr, 28.06.2023)
Pastwiska - Pobłędzie (jezioro) (117km)
Trzeciego dnia wyprawy docieram w końcu nad jakieś jezioro... Przed wyjazdem analizowałem mapę jedynie pobieżnie. Wiedząc, że będę przejeżdżał przez Warmię i Mazury zakładałem, że wiele będzie na trasie jezior, przystani, plaż, pomostów.... W Węgorzewie widzę w końcu jezioro i to nie byle jakie - Mamry. Ale z drogi rowerowej do brzegu to wciąż jakieś 200m.
Smar mi się skończył. Na stacji benzynowej kupuję WD40, bo rower skrzypi przeraźliwie. Błoto dostało się gdzieś do piasty i słyszę nieprzyjemne "mielenie"...
Siwe chmury, ustępują powoli białym. Znów robi się pogodnie.
Miejscowość Gołdap leży zaledwie kilka kilometrów od Obwodu Kaliningradzkiego. Zegar słoneczny w centrum pokazuje godzinę bardzo dokładnie (17:05).
Dzień 4 (czw, 29.06.2023)
Pobłędzie - Dolistowo Stare (rzeka Biebrza) (165km)
Dzień 5 (pt, 30.06.2023)
Dolistowo Stare - Białystok (128km)
- 730 km w 5 dni (26.06-30.06.2023) po najróżniejszych nawierzchniach GreenVelo
- Północna Warmia i Mazury są piękne, ale nie ma tam dużo jezior przy trasie rowerowej, dużo jest za to bagnisk, rozlewisk, przy których trudno rozbić namiot
- W lesie Biebrzańskiego Parku Narodowego wzdłuż drogi na odcinku jakiś 20km nie mogłem się zatrzymać, aby spokojnie się załatwić i odpocząć z powodu mrowia atakujących mnie końskich much
- Łosie stojące na skrzyżowaniu potrafią udawać żubra
- Warto było zboczyć z trasy aby pokonać kładką i promem odcinek Śliwno-Waniewo przez Dolinę Narwii
- Najpiękniejsze noclegi to te, które nie są zaznaczone na mapie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz