Plan na wyjazd zakładał podróż promem do Skandynawii z rowerem, kilka dni jazdy jednośladem na południu Szwecji i powrót promem do kraju. Wybrałem polskie linie Polferries, które miały przystępną ofertę na rejs w dwie strony z wyżywieniem i miejscem w kajucie (rower podróżuje za darmo).
A potem decyzja: rejs Świnoujście - Ystad - Świnoujście. Głównie ze względu na logistykę, cenę, ale też Ystad jest dla mnie jakieś symboliczne - to nazwą tego miasta narysowanej na niebieskiej linii na Bałtyku kończyła mi się na północy mapa Polski, która w dzieciństwie wisiała nad moim łóżkiem. Dalej nie było nic, woda, koniec mapy i pewne wyobrażenie, że dalej jest już Szwecja...
Dzień 1 - poniedziałek, 24.06.2024
- rejs promem Polferries Cracovia (z rowerem) ze Świnoujścia do Ystad
- pierwszy raz na otwartym morzu
- uliczki Ystad
- sklepy samoobsługowe
- kamienny krąg w Ales Stenar
- nocleg pod namiotem nad brzegiem morza
Świnoujście. W oczekiwaniu na prom.
Do odprawy jeszcze trochę czasu. Udaję się więc na kawę do portu.
Na promie. Reprezentacyjny korytarz prowadzący do recepcji.
Na promie "Cracovia". Silniki głośno pracują. Czuć zapach ropy.
Za chwilę odbijamy. Rower garażuje na dolnym pokładzie, wśród tirów. Za przewóz roweru nie ma dodatkowej opłaty.
Wypływamy na pełne morze.
W cenie biletu taki fajny obiad.
Dookoła woda.
Z restauracji fajny widok. No i nie wieje.
Widać już Szwecję.
Miasto Ystad wyłania się na horyzoncie.
Wpływamy do portu.
Pracownicy promu uwijają się z linami...
Są też inne rowery.
Mój prom. Ja na szwedzkim lądzie.
Zadbane ulice Ystad.
Poza miastem łąki i pastwiska.
Takich samoobsługowych sklepów jest wiele. Trzeba być jednak klientem szwedzkiego banku, aby móc z nich korzystać.
Rower zaparkowany w porcie. Do Ales Stenar, kamiennego kręgu, miejscu pochówku starożytnego wodza ok. 1km pieszo.
Ales Stenar w promieniach zachodzącego słońca.
Dzień 2 - wtorek, 25.06.2024
- pobudka nad brzegiem morza
- mglisty poranek
- wzdłuż Bałtyku
- urwany uchwyt GoPro
- mecz Polska - Francja na tablecie
- Koffsa Nabbe
Budzi mnie szum Morza.
Do plaży kilka kroków. Nad wodą mgła.
Dzień 3 - środa, 26.06.2024
- poranek na skalistym brzegu Bałtyku
- w upale do Karlskrony
- brak pociągu bezpośredniego do Vimerby - podróż z przesiadkami, częściowo autobusem (Karlskrona > Embolo > Kalmar > [las] > Vimerby)
- pod wieczór w Vimerby na rynku
- nocleg na biwaku Vimerby
Od rana czuć, że dzień będzie słoneczny i gorący.
W pierwszym etapie: na dworcu w Karlskronie kupuję bilet do Kalmar (przez Embolo).
Po przesiadce w lesie w końcu przed wieczorem: dworzec w Vimerby.
Dzień 4 - czwartek, 27.06.2024
- poranek w Muzeum Astrid Lindgren
- podróż do Kathult
- w drewutni Emila ze Smalandii
- podróż do Bulerbyn i dalej na południe
- brak wody do picia i nocleg nad cichym jeziorem
Rano jest okazja do kąpieli.
Muzeum mieści się w sąsiedztwie domu, w którym urodziła i wychował się Astrid. Obecnie zamieszkany przez rodzinę.
Pod wieczór docieram do Ramkvilla. Tam spotykam gospodarza i pytam o sklep, o wodę (tu miałem kryzys - w butelce został mi łyk). Usłyszałem odpowiedź, że jestem w centrum Szwecji, a tu nic nie ma. Mówi, że wody można się napić nawet z jeziora, bo są czyste... Sklep będzie otwarty rano, ale przyniesie mi co potrzeba. Butelkę napełnił do pełna wodą. Chciał też podarować przysmaki, ale zapewniłem go, że jedzenie mam.
Około 23 docieram nad jezioro. Jest jeszcze całkiem widno i jest tutaj pole namiotowe. Samoobsługowe (opłata na QR kod). Zaparkowało tu kilka kamperów i widzę kilka namiotów. Nikt nawet nie rozmawia. Jest taka cisza, że hałasem wydaje mi się rozkładanie namiotu i rozsuwanie suwaka od śpiwora.
Dzień 5 - piątek, 28.06.2024
- dalsza jazda na południe
- burza w drodze przeczekana w budce myśliwskiej
- nocleg nad Morzem
Huseby Bruk.
- wschód słońca nad Bałtykiem
- w południe w Ystad
- powrót promem Mazovia do Świnoujścia
- Włosi przegrywają mecz na Euro24
Nie wiem czy miałem kiedyś bardziej urokliwy poranek na rowerowej wyprawie. 4 rano. Flauta. Słońce tuż nad horyzontem. Pustka.
Flota poczty szwdzkiej.
No i cóż
- od poniedziałku do soboty przejechałem łączenie 677km
- 5 nocy spędziłem pod namiotem
- na zorganizowanych kempingach ok. 23:00 jest niemal całkowita cisza
- po godzinie 23 jest jeszcze widno, a przed północą niebo jest ciemnoniebieskie
- standardem są czerwone domy z białymi okiennicami, w oknach często są różne przedmioty - niekonieczni kwiaty, lampki, świeczki, wazony, obejścia bywają naprawdę eleganckie, przy domach często oszklone werandy pełne kwiatów
- Szwecja jest zielona! To także dobre miejsce dla rowerzystów, przeszkodą w szybkiej jeździe mogą być pagórki
- często na polach i w lasach, a nawet nad morzem występują głazy, duże kamienie, skały
- Szwecja jest słabo zaludniona, sprzyja to spotkaniom ze zwierzętami: łosiami, zającami
- większość lokalnych sklepów w małych miejscowościach była otwarto "dopiero" od 9
- mało było na mojej trasie sklepów do zapatrzenia, sklepów z pamiątkami, występują sklepy samoobsługowe, jednak aby z nich korzystać trzeba mieć konto w szwedzkim banku (kod)
- przy domach często powiewają flagi szwedzki i ukraińskie proporce
- wszelkie atrakcje są niezatłoczone, a lokalni mieszkańcy są pomocni i świetnie mówią po angielsku (z wyjątkiem kierowcy autobusu w Kalmar)
- nad Morzem bywało chłodno: ok 15 stopni
- rejs promem to bez wątpienia przygoda do powtórzenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz