Plan na wyjazd zakładał podróż promem do Skandynawii z rowerem, kilka dni jazdy jednośladem na południu Szwecji i powrót promem do kraju. Wybrałem polskie linie Polferries, które miały przystępną ofertę na rejs w dwie strony z wyżywieniem i miejscem w kajucie (rower podróżuje za darmo).
A potem decyzja: rejs Świnoujście - Ystad - Świnoujście. Głównie ze względu na logistykę, cenę, ale też Ystad jest dla mnie jakieś symboliczne - to nazwą tego miasta narysowanej na niebieskiej linii na Bałtyku kończyła mi się na północy mapa Polski, która w dzieciństwie wisiała nad moim łóżkiem. Dalej nie było nic, woda, koniec mapy i pewne wyobrażenie, że dalej jest już Szwecja...