W bibliotece w dziale książek mówionych podświadomie chyba szukam pozycji z mojego dzieciństwa. Dzisiejsze wersje mają tą wielką zaletę, że nie trzeszczą, igła po nich nie przeskakuje, nie zapętlają się więc powtarzając w kółko jedną frazę... Jedynie rozmiar (i kolor) płyty się zmniejszył, przez co obrazek z bohaterem jest mniejszy.
Na półce w naszej bibliotece narazie znalazłem tylko Chatkę Puchatka. Ale przyznaję, że audiobook ze współczesnymi opowiadaniami o Panu Kuleczce i jego przyjaciołach znajduje lepszy odbiór u dzieci.
Legendy o złotej kaczce oraz o czarodziejskim młynku, że nie wspomnę o magicznym Toto znalazłem ostatnio w kolekcji Bajki-grajki. Będą czekać więc na swoją kolej - gdyby nie te legendy, to do dziś nie wiedziałbym dlaczego woda w morzach jest słona... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz